sobota, 29 czerwca 2013

łomot serca

Sobotnie popołudnie. Deserowe spotkanie ze znajomymi. Nad rzeką bulwar a na nim dni województwa. Ludzie, gwar, głośna muzyka, namioty, koncerty, gry i zabawy. Kubuś wyrywa się Krisowi, biegnie, "jeszcze tylko aparat wezmę", idę i NIE WIDZĘ GO! Biegam, szukam, serce wali jak oszalałe, "czy widziała Pani małego chłopca w szarej czapce?", w ciągu sekundy milion obrazów: ktoś go zabiera, zgubił się i nie znajdę go już nigdy, na pewno się boi, biedny, BOŻE rzeka!, a co jeżeli nie zdążę i wpadnie? Z rozpaczą wołam Krisa. Szybko musiałam podzielić się z nim tym niewyobrażalnie wielkim lękiem, bo sama nie byłam w stanie go udźwignąć. JEST! Z jaką ulgą go ujrzałam. W namiocie Woodstock podrygiwał szczęśliwy przed nagraniem koncertu. Wszystko to trwało może dwie minuty, a ja czułam powolny strach wieczności. Tak bardzo nie bałam się jeszcze nigdy.




10 komentarzy:

  1. Miałam to dzisiaj...

    Odkurzałam auto przed chałupą i po 5 minutach coś mnie tknęło. Zaglądam do chałupy, wołam "Lenkaaa" i nic, cisza. Obleciałam całe podwórko, wszystko dookoła, wsiadłam na rower pojechałam dalej i NIC.

    Wróciłam do domu spanikowana, z płaczem, paniką i zawałem...

    A ONA spała w domu! Czaisz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak najbardziej Cię rozumiem, bo parę dni temu nieopatrznie zostawiliśmy bramkę otwartą od ogrodu, Adi po powrocie ze żłobka pobiegł od razu na ogródek, ładnie się bawił, a tu nagle cisza...widok otwartej bramki i brak Adiego tak nam wszystko "w środku" zagotował, że od razu ja pobiegłam od strony ogrodu, Andrzej od ulicy...znaleźliśmy Go wystraszonego w przejściu między ogródkami(pies sąsiadów Go wystraszył). To była chwila, ale ciągnęła się w nieskończoność. Myślimy o zakupie opaski na rękę dla dzieci z tej stronki: silikonki.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Może sama tego nie doświadczyłam, ale kilka dni temu w ogromnym Centrum Handlowym jedna kobieta biegała jak oszalała i szukała swojej 3-letniej córeczki. Zajęła się przez sekundę wyprzedażą w ZARA i w tym momencie córeczka gdzieś jej umknęła. Była tak przerażona, że nie mogła mówić. Inne kobiety dołączyły do poszukiwań i po kilku minutach odnalazły dziewczynkę w pasażu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne te spodeniachy! Cudne!Cudne!Cudne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zazdroszczę. Jeszcze tak się strachu nie najadłam, ale samo wyobrażenie mi wystarczy :) A portki Kuby wymiatają :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze,że szybko się znalazł, cały i zdrowy. O strachu coś wiem,kiedyś mieliśmy podobną "przygodę" ;)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. I pomyśl sobie, że o swojego Syna będziesz drżała do końca życia. :) Od tego jest mama właśnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. chyba będę swoją Córkę w chuście nosił do matury, żeby mi się nie zgubiła :D

    OdpowiedzUsuń