Pokazywanie postów oznaczonych etykietą badania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą badania. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 kwietnia 2011

bawimy się

Mam już za sobą ostatnie KTG z tak zwanego przeze mnie dochodzenia. Następne będzie już w innej atmosferze, bo podczas przyjmowania do szpitala. Na izbie przyjęć spędziłam trzy godziny, gdyż non stop miejsca ustępowałam kolejnym ciężarnym: z rozwarciem, ze skurczami lub wysypką na brzuchu. W powietrzu krążyły liczne opowieści o porodach, ciężkich przypadkach, sytuacjach z lekarzami. Miałam ochotę wybiec z krzykiem i postanowieniem, że jednak tam nie wrócę. Z trudem powstrzymałam galopadę myśli o tym jak to zaplanować, aby wycofać się z tego interesu. Na pewno w niczym nie przypominałam siebie z sierpnia, gdy skakałam pod sufit trzymając w ręku test ciążowy z dwoma kreskami. Całe szczęście podczas badania mały astronauta zdołał mnie rozbawić i uspokoić. Od jakiegoś czasu mamy zabawę w tak zwane 'puk puk'. Ja mu w dowolnym miejscu na brzuchu pukam palcami, a on odpowiada od środka. Położna zbyt lekko podłączyła mi aparaturę i kazała dociskać ręką sprzęt. Gdy ja dociskałam, mały odpowiadał odbiciem. Niestety zniekształcało to zapis KTG.

"Co on robi?" - spytała zirytowana pielęgniarka.
"Jak to co? Bawi się z mamą" - odpowiedziała zadowolona Evelio.

Podczas ostatniej wizyty w IKEA kupiliśmy rozrywkowemu synkowi pierwszy zestaw klocków:



czwartek, 24 marca 2011

system nagradzania

Od kilku lat stosuję dość zabawny system. Gdy czuję, że się napracowałam, zrobiłam w końcu coś, do czego zebrać się w żaden sposób nie mogłam lub udało mi się załatwić sprawę, która wcześniej wydawała się nie do załatwienia, wtedy funduję sobie w pełni świadomie jakąś przyjemność. W dwóch sytuacjach już na wstępie wiem, że nagroda pojawi się na pewno: gdy mam załatwić coś w urzędzie lub czeka mnie wizyta w przychodni lub szpitalu. Wiem, że zdarzają się wyjątki, ale najczęściej wychodzę zdenerwowana, bo znowu zostałam potraktowana w sposób: powinna Pani już wszystko wiedzieć, a my nie jesteśmy od udzielania odpowiedzi w oczywistych kwestiach. Od tego tygodnia spotkania z moim lekarzem mam co tydzień podczas szpitalnego KTG. Dzisiaj pierwszy raz pojawiłam się na naszej Izbie Przyjęć. Stoję w kolejce i nagle słyszę jak ktoś z okienka wskazuje mnie palcem i mówi:

"Pani przyszła ze sobą?"

I już wiem, że dzisiaj to będzie Magnum oblane białą czekoladą.

środa, 5 stycznia 2011

próba obciążenia 50 g glukozy

Podczas ostatniej wizyty kontrolnej lekarz zlecił mi test glukozowy. Przy czym poradził z uśmiechem, abym wykonała go dopiero po Świętach i Sylwestrze, gdyż mogłoby się okazać, że nie mogę jeść słodyczy, a po co psuć sobie humor jeszcze w starym roku. Natomiast gdybym wiedziała jak piękny jest świat po 50 g glukozy, to pobiegłabym na badanie zaraz po wizycie. Nie straszne mi ranne wstawanie, stanie w kolejce do badania z przyklejonym żołądkiem do kręgosłupa i oddech staruszek na plecach, nie straszne kłucie w palec, kłucie w rękę, słodki mdlący smak (dziękuję towarzyszce glukozowej niedoli za poratowanie wyciśniętą cytryną), najdłuższą godzinę tego roku, ponowne kłucie. Nic mi nie straszne...bo życie jest takie piękne. Szkoda, że nie zrozumiała mnie sprzedawczyni z piekarni, gdy z szaleńczym uśmiechem na twarzy życzyłam jej "miłego dnia". Chyba w myślach szukała telefonu na pogotowie psychiatryczne, gdyż...nie odpowiedziała.