Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpieluchowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odpieluchowanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2013

wieści z frontu odpieluchowania

JJ ma wakacyjną przerwę żłobkową, więc jest cały czas z nami. Doszłam do wniosku, że skoro mam go przy sobie, do tego ciepło jest, co umożliwia goło bieganie, trzeba zabrać się za odpieluchowanie. Jak pomyślałam, tak też zaczęłam działać. Zdjęłam Kubusiowi pieluchę i puściłam luzem. Syn nasz w nocnikowej teorii jest mistrzem. Wykuł na blachę wszystkie podpunkty toaletowego postępowania. Wie co to nocnik, do czego służy, że siada się, załatwia sprawy różne i już. Gdy pytam, gdzie siusiu lub kupkę robi się, pokazuje, demonstruje. Lubi też wykorzystywać temat kupy do tego, aby zmusić mnie rano do wstania z łóżka. Gdy już nic nie działa woła: "Kupa kupa! O fuj!". Lecz na teorii kończy się owo mistrzostwo.W praktyce bywa różnie. Szczerze mówiąc w ogóle nie bywa. Jeszcze nigdy nie załatwił się do nocnika. Natomiast załatwił się w każdym możliwym miejscu naszego mieszkania. Wieczorem zrobił kupę do wanny, zaraz po kąpieli, z zadowoleniem pokazując "wow! Kupa!". Od poniedziałku, gdy lata z gołym tyłkiem, posikuje po kilka razy dziennie. Na dywan, na podłogę, kanapę, balkon. Dba o to, abym nie zgubiła zębów na mokrej niespodziance, więc za każdym razem przychodzi do mnie i mówi: "mokro, tam, wytrzyj!". Próbowałam różnych metod. Bez majteczek, w majteczkach, aby poczuł, że jest mokro, z pieluchą tetrową, aby jeszcze bardziej poczuł, że jest mokro. Nie robi to na nim wrażenia. Mokro, nie mokro, nie ma znaczenia. Ba! Gdy mokro jest, jest zabawa. Podczas przewijania Kamilka, usłyszałam w drugim pokoju chlupotanie. Idę, patrzę, a tam JJ stoi okrakiem w wielkiej kałuży i tapla się w niej z upodobaniem. Więc po raz setny biegnę po ręcznik, wracam i tłumaczę: "Kochanie, siusiu robi się do nocniczka. Tutaj. Do no cni czka". Syn w garść siku nabrał, przelał do nocnika i dumnie oznajmił: "JUŻ! BRAWO!".