Im bliżej rozpakowania, tym bardziej jestem przerażona. Z jednej strony chciałabym mieć już to za sobą, gdyż mimo, że przez osiem miesięcy trzymałam się dzielnie, to dziewiąty miesiąc zrobił się nerwowy i nawet podczas zwykłych spożywczych zakupów mam ochotę porozjeżdżać wszystko wózkiem. Z drugiej strony oddalam od siebie myśli i cofam w wyobraźni wskazówki zegara. Nie jestem pewna jak daleko cofam, czy tylko kilka tygodni sobie dodaję, czy też całe dziewięć miesięcy, bo często pojawia się myśl: "w co ja najlepszego się wpakowałam?". Szybko jednak stawiam się do myślowego pionu i działam. Gdy tak działam i ponownie falę uderzeniową z allegro przyjmuję, nadziwić nie mogę się, jak bardzo zmienił się mój gust. PRZED JJ wszystko miało odcień niebieski. Nie wiem dlaczego dałam się złapać w pułapkę zwykłości. Później obiecywałam sobie, że przy drugim dziecku nadrobię niespełnione kolorów zaległości. Tym sposobem dużo teraz u nas żółci, śliwki i zieleni. JJ zaakceptował zmiany w naszej sypialni i chyba rozumie co się w niedalekiej przyszłości święci, gdyż do łóżeczka Kulki z zaangażowaniem wrzuca klocki, a pytany o swoje sypialniane miejsce, biegnie do swojego pokoiku i paluszkiem pokazuje "tu".
Etykiety
badania
(3)
bunt
(1)
choroby
(5)
ciążowa moda
(15)
ciążowe emocje
(25)
ciążowe tematy
(8)
dziecko i kot
(5)
gadżety
(1)
garderoba astronauty
(3)
garderoba kulki
(1)
gry i zabawy
(14)
konkurs
(2)
książki i poradniki
(2)
kulinarnie
(4)
macierzyństwo
(59)
mama wraca do pracy
(6)
odpieluchowanie
(1)
pociążowa moda
(2)
podróże
(8)
rodzeństwo
(11)
rozwój astronauty
(49)
rozwój kulki
(6)
skoki rozwojowe
(5)
tacierzyństwo
(2)
wychowanie
(9)
wyprawka
(10)
zachcianki
(3)
związek
(3)
żłobek
(4)
żywienie
(12)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 listopada 2012
wtorek, 14 lutego 2012
sobota, 5 listopada 2011
rajtuźnik
Tak już mam, że jak nakręcę się na jakąś sprawę lub rzecz, to męczę daną kwestię do wyczerpania siły zaangażowania. Obecnie przechodzę przez fazę rajstop. Nie własnych a Kubusia. Od samego początku stawiam na wygodę Malucha. Przez pierwsze miesiące cały dzień "biegał" w śpiochach, później przeszliśmy na body i miękkie dresy. Dżinsy wkładamy sporadycznie, na tak zwane pokazowe wyjścia. Teraz przyszła pora na zestaw: body na ramiączkach, rajstopki i koszulka z długim rękawem. Świetnie śmiga się w tym zestawie w domu i łatwo jest się zapakować do kombinezonu. Nie sądziłam jednak, że owładnie mną obsesja rajtuzowa. Bo rajstopy muszą być wyjątkowe, najlepiej bez nadruków i napisów w stylu: super star 30. Zdarzyło mi się już rajstopy w sklepie wymieniać i gdy szczerze oświadczyłam, że zwracam, gdyż wzór nie ten, to ekspedientka popatrzyła na mnie tak, jakbym z innej planety przybyła. Nałogowo poszukuję wymarzonych wzorów w internecie i marketach. Gdy potwierdziła się teoria, że w paczce pakowanej na 2 sztuki jedna jest zawsze genialna, druga natomiast taka, że nikt normalnie by na nią nie spojrzał, bliska byłam podmianki i skomponowania własnego zestawienia. Uchronił mnie przed niecnym czynem rozsądek...Krisa.
sobota, 19 marca 2011
dla kogo wózek?
Na wybór wózka daliśmy sobie sporo czasu, ponieważ tak jak do wielu rzeczy podchodzę bardzo spontanicznie, to w tej kwestii chciałam wykazać się zdrowym rozsądkiem. Kilka miesięcy temu włączył mi się obserwator uliczny. Tak jak za dawnych czasów, gdy miałam kupić sobie nowe buty lub torebkę i gapiłam się na wszystkie buty i torebki ulicy, tak teraz ogarniałam spojrzeniem wszystkie dziecięce czterokołowce. Bawiła mnie ta wymiana spojrzeń. Dziewczyna z wózkiem patrzyła na mój brzuch, ja intensywnie wpatrywałam się w elementy wózka starając się złowić firmę produkującą pojazd. Później przerzuciłam swoje zainteresowanie na wózki znajomych. I tym sposobem trafiliśmy na ten jedyny. Nie było w tym wypadku mowy o planowanym wcześniej zdrowym rozsądku. Obmacaliśmy produkt dokładnie w sklepie, a nasz model zamówiliśmy przez INTERNET. Wybraliśmy Concord Fusion, z gondolą Sleeper i fotelikiem do 13 kg ION. I teraz zastanawiam się dla kogo jest ten wózek? Dla nas, dla astronauty, czy dla obrażonego kota, który znowu zaczął żyć w przekonaniu, że po wcześniejszym zakupie dla niego specjalnego łóżeczka, przywieźliśmy mu idealny pojazd na czterech kołach i teraz godzi się z rozczarowaniem, ponieważ nie ma do niego dostępu.
niedziela, 27 lutego 2011
kolorowy świat
Weekendy to dla nas czas na załatwianie wspólnych spraw. Jeździmy wtedy po całym mieście, kupujemy, planujemy, sprawdzamy. Ostatni weekend należał do syna. Odwiedziliśmy sklep z artykułami dla dzieci i już przy wejściu wiedzieliśmy, że razem z nim raczej do tego zabawkowego raju nie wrócimy. Skoro my dostaliśmy oczopląsu, wszystko nas ciekawiło, wszystkiego chcieliśmy dotknąć, to jak czuć się ma takie małe dziecko? Euforia sięgnęła zenitu przy pluszowym Reksiu, szczególnie wersja z budą ujęła nasze serca. Efektem weekendowych sklepowych penetracji były dodatki do pokoju astronauty. Wszystko nabiera już końcowego kształtu.
piątek, 25 lutego 2011
realizacja planu
Misja prania i prasowania rzeczy małego astronauty została zakończona sukcesem. Do pralki trafiło wszystko: ubranka, ręczniki, pościel, rożek, kocyki, nawet myjka do kąpieli. O mały włos myjkę bym również wyprasowała. Rzeczy poukładałam i w przyszłym tygodniu zabieram się za pakowanie walizki do szpitala, bo zakupy niezbędnych elementów do porodowej podróży mam już za sobą. Z wyjątkiem kapci, ale z tym zawsze miałam problem. Odkąd pamiętam kapci nigdy nie posiadałam, gdyż po domu zawsze chodziłam i chodzę nadal na bosaka. Ogólnie jesteśmy bosakową rodziną, bo mąż na bosaka również chodzi i cóż...syna do noszenia kapci też raczej nie namówimy. W każdym razie jestem na wyprawkowym finiszu. A mina męża otwierającego za każdym razem szafę malucha i komentarz, że astronauta więcej rzeczy ma niż on - bezcenne.
sobota, 12 lutego 2011
po nitce do kłębka
Do porodu zostały nam dwa miesiące. Postawiłam sobie za punkt honoru, że do końca lutego wyprawkowanie astronauty zostanie zakończone, a nasze torby do szpitala spakowane. Marzec spędzimy leniwie oczekując końca. Zrobiłam rekonesans w sklepach i przerzuciłam się na zakupy internetowe. W cyberprzestrzeni ceny są dużo niższe, poza tym niczego nie trzeba nosić, a dostawa zazwyczaj jest ekspresowa. Śmieję się, że dzień bez kuriera to dzień stracony. Mąż znosi te męskie wizyty z godnością, sąsiedzi przez wizjer patrzą podejrzanie. Wizyty mężczyzn dostarczających paczki są tak częste, że gdyby Kris nakrył mnie na zdradzie, to spokojnie mogłabym powiedzieć, że ten facet w szafie to przecież kurier a ja jestem niewinna.
Wczoraj otrzymałam w paczce zamówiony rogal do karmienia. I aż oniemiałam z wrażenia. Chyba do czasu porodu przeniosę swoje macierzyńskie uczucia właśnie na ten rogal. Jest zgrabny, pasuje idealnie i do tego zachwyca mnie jakością i wzorem. I aż miło mi się robi na sercu, gdy pomyślę o tym, że pochodzi od polskiego producenta. Rogal zdobyłam na Allegro (to był jedyny sprzedawca, który pozwolił mi na wybór wzoru), ale odnalazłam też stronę producenta: http://www.blanca.com.pl/ Mają świetne wzory pościeli, poduchy do karmienia i rożki.
środa, 2 lutego 2011
meblujemy
Mały astronauta oficjalnie ma już swoje miejsce w naszym domowym świecie. Z pokoju najpierw gościnnego, który szybko przemienił się w tak zwany "trzeci" pokój, w którym znaleźć można było wszystko to, czego nie można było nigdzie logicznie schować, powstał pokój dziecięcy. Wybraliśmy mebelki z Baby Vox, gdyż przede wszystkim rosną razem z dzieckiem, a poza tym ujęły nas swoim stylem. Łóżeczko ma trzy poziomy, później można wyjąć mu środkowe szczeble, aż w końcu przerabia się je na łóżko młodego mężczyzny. Tak więc liczymy, że na dobre 6 lat mamy zakupy meblowe z głowy. Komoda dodatkowo ma nakładkę z przewijakiem, więc jest to dodatkowa wygoda. Teraz przede mną stworzenie nastroju. Poza tym już nie mam wymówki. Czas zabrać się za pranie i prasowanie garderoby malucha. A przez chwilę było tak pięknie...była wymówka - było pięknie.
piątek, 7 stycznia 2011
"Mój pierwszy album"
Niezależnie od tego czy spojrzę na to ja, czy spojrzy na to mały astronauta, każdy będzie mógł stwierdzić, że to jego pierwszy album. Na wyprzedażach wagowych udało mi się za grosze kupić zwykły w swojej niezwykłości album na zdjęcia oraz trzy drewniane ramki. Postanowiłam dać upust inwencji twórczej i stworzyć własne wariacje na temat dziecięcego świata. Album mój pierwszy, gdyż nigdy wcześniej, nie biorąc pod uwagę zajęć w początkowych klasach podstawówki z przystosowania technicznego, ale to się nie liczy, bo wtedy nie umiałam się nawet posługiwać nożyczkami, a biały zwykły klej był do jedzenia a nie do klejenia...w każdym razie nigdy wcześniej okładek albumów dla dzieci nie robiłam. Okładka powstała wczoraj. Ambitnie planuję teraz środek...tak aby astronauta miał pamiątkę z usg, pierwszego dnia w domu, pierwszego słowa, pierwszego wzoru na określenie prędkości światła i pierwszej teorii grawitacji w zastosowaniu do papki marchewkowo jabłkowej. Tylko guzików w domu mamy coraz mniej.
wtorek, 16 listopada 2010
neutralne?
Cieszę się bardzo, że już poznaliśmy płeć naszego astronauty, bo to pod względem zakupowym rozwiązuje jednak bardzo wiele problemów. Oczywiście wszystkim przyszłym rodzicom wmawia się, że płeć dziecka wcale nie jest taka istotna, ponieważ teraz można kupić rzeczy, tak zwane neutralne. A ja, po licznych poszukiwaniach neutralności, z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić: nie ma takich rzeczy. Wszystko jest naznaczone piętnem płci, a raczej piętnem przekonań producentów co z daną płcią powinno się łączyć. Jeżeli ubranka są np. w zwierzątka, bo nikt wątpliwość nie ma, że zwierzątka neutralne są, to gdzieś ten akcent i tak musi być przemycony. I tym sposobem mamy np. biały, uroczy pajacyk z lwem...lecz lew ma na czuprynie równie wspaniałą różową kokardę. Nie mam najmniejszej ochoty brać udziału w walce światów i na siłę nie będę ubierała swojego Synka w ubranka w kwiatki lub misie z warkoczami.
Mały astronauta powoli zaczyna kompletować sobie garderobę. Od mojej mamy (trudno jest mi się przestawić na babcię) dostał już trzy wyjściowe komplety...z samochodzikami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





