Im dalej w żłobkowy las, tym bardziej przekonana jestem, że podjęliśmy słuszną decyzję. JJ ma tam rzetelną, troskliwą opiekę. Jedzenie Pani Broni z zazdrością muszę przyznać lepsze jest od domowego. Kumple żłobkowej doli wspierają dobrą zabawą i gonią, gdy ktoś 'usiekamy' krzyknie. Kubuś do żłobka chodzi chętnie i "do dzieci" od rana woła. Niezwykły jest fakt, że dwulatek jest już w stanie społeczne relacje stworzyć. Ma swoich ulubionych kolegów, o młodszych się zatroszczy, starszych naśladuje. Lecz czasami przytrafia się coś, co sprawia, że myślami zatrzymać muszę się przy Kubusiu. Dręczą męczą pytania co w przyszłości powiedzieć, jak zareagować? Zbliża się wrzesień, a wraz z nim odejście starszaków do przedszkola. Mimo, że od JJ o kilka zaledwie miesięcy starsi są, to w zachowaniu różnica jest widoczna. Dzieci te obrosły już w piórka starszaków słowem, nocnikiem i niestety złośliwością, która dodaje im pewności siebie i pozwala w grupie błysnąć. "Kuba babula! Kuba babula" i śmiech innych usłyszeliśmy pewnego dnia. Niby takie nic. Ale z szoku wyjść nie mogłam, że żłobkowy wiek zdolny jest już do obśmiewania. W tym momencie obronić ramieniem Kubę ochotę miałam i schować głęboko pod sercem. Cały dzień myślałam, jak w przyszłości wytłumaczyć mu, że to tylko słabi ludzie w ten sposób szukają wartości, że śmiać się z tego należy i nic sobie z tego nie robić, że nie warci są łez i smutku. Rozsądek nakazuje tak tłumaczyć, ale serce i emocje złoszczą się i "dać wredocie w papę i po sprawie" sugerują.
Stylizacja JJ TU

