czwartek, 28 marca 2013

rękodzieło

Na pewno wiele Mam zna to uczucie rozpierającej dumy, gdy okazuje się, że Ukochane Dziecko zaczyna przejawiać zdolności w kierunku jakimkolwiek. Gdy o Maluchu marzyłam, wyobrażałam sobie, jak po mamusi w rytm muzyki nóżką przytupnie, Dżem pod nosem zanuci, to po tatusiu, pędzlem lub ołówkiem machnie, to po nieodkrytych zapewne zdolnościach przodków. JJ tańczyć zaczął bardzo wcześnie, pod nosem pomrukuje, natomiast kredki w skupieniu konsumuje. Nie ma koloru, którego po sesji mazania, nie znalazłabym między jego zębami. Przyznać uczciwie muszę, że więcej barw na ustach jego odnajduję, niż na bloku białej karcie. Gdy od września Kubuś szedł do żłobka, cieszyłam się, gdyż znając zaangażowanie Pani Beaty, liczyć mogłam na szybkie efekty dziecięcych zdolności, które przyczepiać chciałam magnesem do lodówki. Czekałam, czekałam, czekałam. Przy odbieraniu Młodego, gdy tylko w rękach wychowawczyni kawałek papieru dostrzegałam, z uśmiechem na twarzy, drżącą dłonią, z "jakie śliczne" na ustach przechwytywałam...kolejną ankietę lub informację o zebraniu rodziców. Czekałam, czekałam, czekałam. Aż w końcu doczekałam się. Jest i ono. Malutką rączką, samodzielnie przez JJ wyklejone, a później obgryzione i obślinione. Świąteczne JAJO!




9 komentarzy:

  1. No sliczne jajo!
    JJ jednak zdolal przechwycic artystyczny talent po przodkach :)
    Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo! Piękne jajo!
    Amelinda też nie przejawia żadnych malarskich talentów ;) Za to tańczyć i śpiewać uwielbia, że hohoho :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne, ja tez poznalam to uczucie, gdy ze zlobka odbieralam artystke z wlasnorecznie pomalowanym koszyczkiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. No piękne niemalże jak Faberge. Podobnie zresztą jak świąteczna twórczość Zochacza ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę że macie mebelki mamuty z ikei? jak sie sprawują?chce kupić ale cały czas sie zastanawiam....

    OdpowiedzUsuń