środa, 26 czerwca 2013

perfekcyjna w niedoskonałościach

Z każdej strony atakuje nas perfekcyjna nagonka na perfekcjonizm. Perfekcyjna Pani Domu białą rękawiczką wyciera kurz z zakamarków naszego życia, grożąc palcem "no no no", perfekcyjnie zadbane perfekcyjne mamy, z perfekcyjnie wychowanymi i perfekcyjnie ubranymi dziećmi, od śniadania perfekcyjną mądrością mącą nam spokój, perfekcyjni pracownicy perfekcyjnie spełnieni perfekcyjnie podnoszą nam perfekcyjną poprzeczkę. I tak nakręca się ten perfekcyjny świat, wzbudzając w tym rzeczywistym świecie niepotrzebne poczucie winy, ciągłą frustrację i niezadowolenie. A przecież nie o to w życiu chodzi. Chodzi o to, aby być sobą i z sobą być szczęśliwym. Bo IDEAŁ nie istnieje. Jest jak bańska mydlana stworzona przez czyjeś wyobrażenia, pęka przy spotkaniu z innymi wyobrażeniami. Nie jestem mamą idealną. Nawet nie jestem mamą idealną dla własnych Synków, bo dobrze wiem, że mogłoby być w pewnych kwestiach lepiej. Kładę dzieci spać o godzinie 19.00, bo lubię spokojne, samotne lub tylko z mężem wieczory, czasami jestem tak zmęczona, że z niecierpliwością odliczam czas, kiedy w końcu pójdą spać, na skrzydłach radości wyfruwam z domu do sklepu, na bezalkoholowe z przyjaciółką lub fitness, Kamilek noc przesypia w swoim łóżeczku, w swoim pokoiku, Kubusia w środku nocy zabieram do naszej sypialni, rano dzieci obudzone zajmują się same sobą (JJ rozrabia w sypialni, Kulka bawi się w foteliku), abym mogła pospać trochę dłużej, czasami Kubuś po komunikacie "kupa" (w pieluszce) słyszy "daj mi Synku jeszcze dziesięć minut", niecodziennie myję Kubie zęby, z radością wielką przyjęłam fakt, że Starszak polubił żłobek, bo w czasie, gdy jest tam świetnie karmiony, rozbawiony i edukowany, ja mam kwestie dla niego obiadu, rozwijających gier i zabaw z głowy, łapię oddech i poświęcam czas Kulce i sobie, z lubością wykorzystuję fakt, że Kamilek lubi leżaczek z zabawkami, dzięki temu jestem najedzona, wykąpana i ubrana, czasami gdy jest przemęczony i kładę go na drzemkę popłakuje, ale nie lulam go, bo wiem, że jest to kwestia pięciu minut, Kamilka przez sześć miesięcy karmiłam tylko piersią, dopiero teraz wprowadzam pierwsze nowości prosto ze słoiczków, jestem oziębła kulinarnie, gotuję, gdyż muszę, przez to mam pole do popisu w żywieniowych wykroczeniach przy karmieniu Kubusia, nie unikamy czekolady i lizaków, dostał też mielonego z "pomysłu na" i nie raz pizzę, makaron w restauracji, przy dzieciach zdarzało nam się kłócić, przekląć też nie raz, nie stosuję kar, bo nie widzę podstaw, JJ'owi pozwalam na wiele (w granicach rozsądku), książeczki mamy pogryzione, niektóre w częściach, szafka pod telewizorem została ozdobiona "peppą" kredkami bambino (Picasso by się nie powstydził), są dni, gdy nie mam ochoty na nic, jestem małomówna, na zabawę i radosne pląsy tym bardziej nie mam ochoty, denerwuję się, krzyczę, są dni, gdy nawet czytana do snu bajka mnie irytuje, więc daję buziaka, mówię dobranoc i wychodzę. Jestem mamą niedoskonałą. Po prostu JESTEM.


26 komentarzy:

  1. Aj low ju :)

    A tak serio boskie, cudowne, miód dla moich uszu, duszy i serca :)

    Jestem taka sama :)

    Dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udostępniam tego posta na fcb :D

      Usuń
    2. Dziękuję:-) P.S. Wiedziałam, że przypadnie Ci do gustu:-)

      Usuń
  2. No jakże się cieszę, że jak zwykle, tak pięknie ujęłaś w słowa to co chciałabym sama powiedzieć:))))) dobrze, że nie jestem sama!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I całe szczęście nie jesteśmy same!!! Jest nas wiele! Perfekcyjnie nieidealnych:-)

      Usuń
  3. Oj to teraz na stos! Ja nieidealna perfekcjonistka. I jak tu zyc?! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ho ho ho!!! :-)))
    Ja chyba jestem jeszcze bardziej nieidealna - nienawidzę gotować i sprzątać, obiady robię z fixów knorra, moje dziecko karmiłam mm i słoikami, a teraz dostaje czekoladę, frytki z maca i raz nawet napił się coli ;-)
    I z wielką, naprawdę wielką radością, co weekend na jedno popołudnie oddaję dziecko opiekunce i wychodzę z mężem, a co jakiś czas wyjeżdżamy sami na weekend...
    I lubię się zamknąć w pracowni kiedy dziecko jest z nianią, i pracować lubię zamiast wymyślać dziecku edukacyjne zabawy (od tego jest niania), i co najgorsze, wcale się tego wszystkiego nie wstydzę :-D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ja pierdziele...tej to chyba bez dzieci by bylo lepiej:(

      Usuń
    2. Dlaczego??? Myślę, że sama najlepiej wie, czy bez dziecka byłoby jej lepiej czy nie i nic nam do tego. To, że Mama ma ochotę czasami spędzać czas bez dziecka, to nie jest przestępstwo. Ale nie. Trzeba od razu przywalić za to, że napisała o nas prawdę, że przyznała się do tego, o czym marzy lub robi większość mam. Ja od ponad dwóch lat spędziłam tylko dwie noce bez dzieci (raz jak pojechałam na babski weekend i przed porodem Kamilka) i gdybym miała możliwość pozostawienia dzieci na weekend np. z dziadkami, to też chętnie bym się z mężem wyrwała. My wakacji bez dzieci sobie nie wyobrażamy, ale są rodzice, którzy podróżują bez dzieci i to wcale nie oznacza, że powinnam ich krytykować i oceniać.

      Usuń
    3. ;-)
      Do Pani Anonimowej powyżej - i owszem, bez dziecka było mi/nam bardzo dobrze. I nie muszę na szczęście dziecka traktować jako jedynego życiowego sukcesu. Dziecko to jeden z elementów mojego życia, niezasłaniający całej reszty - pracy, związku z mężem, znajomości, rozrywek. Kiedy nie miałam dziecka było mi dobrze. Teraz je mam i robię wszystko żeby z dzieckiem też było mi dobrze. I jest. I wolę być matką szczęśliwą i rozluźnioną, pracującą, chodzącą do kina i na randki z mężem, niż zagonioną, styraną, odliczającą godziny do drzemki dziecka i traktującą pojawienie się każdego zęba jako wielkiego życiowego sukcesu. Pozdrawiam Autorkę, którą bardzo lubię podczytywać i szczerze podziwiam.
      Aredhela

      Usuń
  5. Skąd ja to znam? Na moim podwórku jest podobnie, ba rzekłabym perfekcyjna niedoskonałość ;) i publicznie przyznaję dobrze mi z tym.

    OdpowiedzUsuń
  6. piękni jesteście! Jak dla mnie PERFECT!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdyby Pani Perfekcyjna przetarła białą rękawiczką nawet po moim wycieraniu kurzu - dalej byłby kurz :)

    Ważne, że jesteśmy doceniane, spełnione, szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha..jak bym o sobie czytała :)
    pozdrowka!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. A wiesz, że ostatnio też miałam podobne przemyślenia- o dążeniu do perfekcjonizmu i wyrzutach sumienia związanymi z tym, że nie daje rady i polegam na wielu poziomach...Nie będę tutaj wymieniać czego nie robię i co świadomie olewam;) powstałby z tego porządny post;) ale ostatnie słowa idealnie obrazują to, co potrzebują nasze Dzieci- Mamę, która JEST ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się nie zgodzić z Tobą. Wszędzie tylko pięknie, czysto i perfekcyjnie. A przecież nie raz czy dwa mamy obrzygane bluzki czy nieogolone nogi bo na się zwyczajnie już nie chce.
    Ja wychodzę z założenia, że to że matka chce mieć czasem czas dla siebie to bardzo zdrowy odruch

    OdpowiedzUsuń
  11. cudowny iprawdziwy tekst- Podpisuję się obiemy rekami!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. uderz w stół... :)
    i idealne mamy przyznały, że nie są idealne, hahaha :D
    :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tam nigdy nie lubiłam skrajności, równowaga jest doskonałością :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. Pisząc to mi również ulżyło:-)

      Usuń
  15. Chociaż miałam mdłości na początku bo za dużo tego "perfekcyjnego" słowa :)
    Lepiej mi - też taka jestem :) Ot, normalna inaczej chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o te mdłości mi chodziło:-))) tak właśnie ostatnio się czuję, gdy oglądam telewizję lub przeglądam prasę:-)

      Usuń
    2. Oj niedobra :) Ja tu wchodzę się pocieszyć, a nie na mdłości ;)

      Usuń
  16. Jeszcze kilka słów prawy. Oczywiście można być perfekcyjną lub dążyć do tej perfekcji bycia idealną mamą, która poświęca się bez reszty swoim dzieciom, która gotuje codziennie świeże i wyszukane potrawy, pierze, sprząta i przy tym wszystkim dba o swój idealny wygląd,ale jeśli ma się wsparcie w postaci mamy, taty, teściowej, teścia, rodzeństwa itd., ale będąc sama z dala od rodziny, mając tylko swojego męża, który ciężko pracuje na utrzymanie rodziny, Evelio jest to niewykonalne!!! Wielki szacun i podziw za to co osiągnęłaś i to co robisz! Serdecznie pozdrawiam! M.

    OdpowiedzUsuń