sobota, 11 lutego 2012

sporty ekstremalne w 10 miesiącu

Gdy JJ był jeszcze malutki, słyszałam z wielu stron: "korzystaj z sytuacji, że jest mało mobilny. Gdy zacznie się przemieszczać...skończy się". Rzeczywiście coś się skończyło. Ale zaczęła się zabawa i sporty ekstremalne. Kubuś nie ma ulubionej dyscypliny sportowej. Wszystkie zawody traktuje bardzo poważnie, z zaangażowaniem trenuje każdego dnia, daje z siebie wszystko i marzy o podium. Poranek rozpoczyna od dyscypliny: kto krzyknie głośniej bawimy się! A później to już jakoś samo się kręci. Dłubie rodzicom w ustach, gryzie w nos, wyrywa rzęsy i szarpie za brwi, czołga się po twarzy mamy, goni kota kotu, zjada korale, bransolety i pastę do zębów. Wbrew założeniom, że celulozę trawi jedynie krowa, udowadnia, że trawi ją również On. Zresztą wydaje mi się, że w kategorii piórkowej w zmaganiach z papierem toaletowym, ma szansę na start w Olimpiadzie. Ubóstwia prace domowe: pełzanie za mopem, szarpanie za suszarkę z bielizną, deskę do prasowania oraz odkurzacz. Aby przyspieszyć pranie, wali niczym zawodowy bębniarz w pralkę. O rośliny bardzo dba. Trenuje rzuty pustą konewką, ciągnie za liście i stara się za wszelką cenę je skonsumować. Tu ponownie ta celuloza daje nam coś do zrozumienia. Na modzie się zna. Ale po spożyciu kilku egzemplarzy pism modowych, któż by się nie znał. Na łóżku turla się z piskiem, z pozycji siedzącej rzuca się z impetem w tył. Nie rozumiem czemu wprowadza go to w zadowolenie i słabo mi, gdy pomyślę, że powtórzy to na płytkach w łazience. O dziwo nie powtarza. Przesuwa skrzydła szafy, dobre dziesięć minut otwiera i zamyka jedną szufladę i zastanawia się każdego dnia na nowo jak otworzyć drzwi od strony mocowania do framugi. Dwa tygodnie temu stwierdził, że w przyszłości zostanie DJ'em. Z muzyką budzi się, funkcjonuje i zasypia, wykonując przy tym trudne do określenia ruchy tułowia. Gdy nie tańczy, to jak tylko ma okazję, łapie się z upodobaniem za siusiaka. Ale jak nazwać ten sport? Nie wiem. Wiem natomiast, że w momencie przedłużającego się spokoju, gdy cisza zbyt długo, aż z niepokojem w uszy kłuje...JJ zdetonował pudełko z zabawkami.

P.S. od dwóch dni bije brawo...w pozycji leżącej, stopami.





fot. Evelio




22 komentarze:

  1. ależ się uśmiałam :D
    powinni zrobić jakieś igrzyska olimpijskie dla bobasów - przecież to urodzeni mistrzowie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. :) wspaniałe sporty, Kubuś - mistrz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe świetny jest, u nas podobne sporty, choć parę dyscyplin innych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :D peknie napisalas! u nasz tez bardzo podobnie i walenie sie na trupa do tylu o dziwo tez tylko na lozku na szczescie.. widocznie czuja ze tu miekko i ze tu lba sobie nie ubija:) Natasza jeszcze namietnie zwala moj telefon z naroznika za lozko;/oczywiscie z szelmowskim usmiechem albo nina niewiniatka;]

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas komórka z muzyczką w ręku i biega po mieszkaniu i macha rękoma i główką kręci :) Szał szał! Teraz tez jak nadmuchałam mu balon to jeszcze za balonem biega :D No i powiedz, czy to nie jest wspaniałe? :)

    Sklep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kliknij na napis :) to jest łącze :)

      Usuń
  6. :D my czekamy wciąż na te sporty ekstremalne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że nie możesz widzieć pysków każdego, kto aktualnie czyta Twój tekst;-PAle miałabyś ubaw;-)Podobnie jak ja tak oto uśmiałam się o poranku. Ha ha;-)

    Ciąganie suszarki, rzęs i siusiaka...A do tego ten wszechobecny i wszechfantastyczny papier towaletowy - tiaaaa;-)

    A do tego Kubuś jak zwykle urodą swą poraża, no i te ubranka - bossssskie. Proponuję założyć bloga modowego dla malucha. Koniecznie! I linki - skąd to takie cuuuuda się bierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marti:-) jeżeli chodzi o bloga modowego...mówisz serio? przeszło mi coś takiego przez myśl, ale stwierdziłam, że może być to źle odebrane.

      Usuń
    2. Mówię całkowicie serio i tylko wkurza mnie, że jeszcze coś Cię hamuje. Co może być złego, w tym że ślicznie ubierasz synka i mogłabyś przy okazji pomóc innym mamom. A w tej kategorii nisza totalna - mam wrażenie. Zatem do dzieła! I linki , linki proszę!!!

      Usuń
    3. A co ty się martwisz jak kto co odbierze :) jak się komuś nie spodoba to niech na drzewo spada :)No chyba, że jest jakaś "komisja blogowa" która mówi co jest właściwe a co nie w blogosferze... eee chyba nie ma :D
      GO GIRL! :D

      Usuń
    4. zgadzam się z Hafiją, jak narodził się pomysł to czemu nie zacząć prowadzić takiego bloga ? masz prawo, żyjemy w wolnym kraju :) jeśli to ktoś źle odbierze to ma widocznie problem, ale ze sobą - i pewnie pokaże to w anonimowych komentarzach, hehe !

      Usuń
  8. znowu to samo. w sensie, że to samo u nas też :)papier toaletowy, gazety, otwieranie/ zamykanie, no i siusiak oczywiście :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  9. i mam wrażenie, że Kubuś nagle strzelił rozwojowo bo tak się niepokoiłaś, że mu pewne sprawy powoli przychodzą a on prze do przodu jak stary chłop :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda. nadrabia zaległości:-) nadal pełza i nie spieszy mu się do raczkowania, podciągania i wstawania, ale skoro na razie zadowolony jest z własnego stylu i penetrowania podłogi i niższych poziomów, to niech i tak będzie. Postanowiłam się nie martwić.

      Usuń
    2. I ja też mam wrażenie, że odkąd przestałam się przejmować wagą Nataszka, to problem jakoś tak zmalał bardzo i znikł prawie;-P

      Usuń
  10. U nas podobnie :)
    Boski JJ!

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas z tym gibaniem w tył z pozycji siedzącej tak samo! Mówisz, że na płytkach nie powtarza? Ufff...:D Bo też stracha miałam:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zachowawczo kładę poduchę za pleckami Lenki, bo to gibanie w tył mrozi krew w żyłach... Kubuś wielbi sraj taśmę? U Nas wielbieniem czczony jest papier ręcznikowy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne są te wszystkie rzeczy, które zachwycają nasze dzieciaki. U nas ostatnio modne są firanki do podłogi i okno balkonowe.
    A co do wszystkich życzliwych, którzy mają w zwyczaju mówienie tekstów w stylu : "korzystaj z sytuacji, że jest mało mobilny. Gdy zacznie się przemieszczać...skończy się" - byliśmy dziś w przychodni, gdzie pochwaliłam się pielęgniarom (umyślnie omijam literkę "K") że chłopcy raczkują. Usłyszałam gratulacje, a zaraz potem, że teraz będę za nimi biegać i pewnie schudnę... też miło, czyż nie ? ;)

    OdpowiedzUsuń