Tak poukładało się w moim życiu, że nie miałam nigdy okazji przyglądać się rozwojowi malutkiego dziecka. Uwaga moja zawsze skierowana była na zgłębianie psychicznych aspektów, automatycznych reakcji, świata uczuć, ale to też u starszych już Bohaterów. Żyłam w jakimś dziwnym świecie przekonań, rodem z programów przyrodniczych, że Maluchowi wszystko przychodzi w łatwy sposób. Rodzi się, siada, chwyta, raczkuje, wstaje, idzie, zaczyna jeść sztućcami, siada na nocnik i za chwilę kończy trzydzieści lat. Tak po prostu. I nawet jeżeli z perspektywy tych lat wydaje się to takie proste, to świat dziecka jest DUŻO bardziej skomplikowany, wymagający wysiłku i frustrujący. JJ czekał piętnaście miesięcy na swój pierwszy krok. A my czekaliśmy cierpliwie razem z nim. Teraz oczy ze zdziwienia przecieram, gdy widzę Mifka, jego dziarskie kroki, palec wskazujący i słyszę: "cho, cho, cho...".
Etykiety
badania
(3)
bunt
(1)
choroby
(5)
ciążowa moda
(15)
ciążowe emocje
(25)
ciążowe tematy
(8)
dziecko i kot
(5)
gadżety
(1)
garderoba astronauty
(3)
garderoba kulki
(1)
gry i zabawy
(14)
konkurs
(2)
książki i poradniki
(2)
kulinarnie
(4)
macierzyństwo
(59)
mama wraca do pracy
(6)
odpieluchowanie
(1)
pociążowa moda
(2)
podróże
(8)
rodzeństwo
(11)
rozwój astronauty
(49)
rozwój kulki
(6)
skoki rozwojowe
(5)
tacierzyństwo
(2)
wychowanie
(9)
wyprawka
(10)
zachcianki
(3)
związek
(3)
żłobek
(4)
żywienie
(12)
piątek, 20 lipca 2012
wtorek, 10 lipca 2012
warunki zewnętrzne
Mifku gdy w brzuchu jeszcze pływał, warunki zewnętrzne miał iście sielankowe. Mama "architekt" na zwolnieniu lekarskim w domu leniem leżała, czytała, oglądała, muzyką ucho poiła. Czasami spacer się zdarzył lub wizyta późnych gości. W etapie najbardziej aktywnym wyprawkowałam Młodego i realizowałam wenę gastronomiczną. Podsumowując: luz, jazz i stosunek obojętny. Obecnie sytuacja wygląda nieco odmiennie. Staram się być osobą zdystansowaną i generalnie zadowoloną, więc psychicznie Kulki nie dręczę problemami własnymi. Ale gdy podsumowałam ostatnie tygodnie, doszłam do wniosku, że do warunków sielanki to nam daleko. Dzieje się wiele. Pływa sobie taki Maluch, pływa, a może nawet śpi, a tu nagle bach, i bach i znowu bach i śmiechu przy tym wiele. Jeszcze nie wie, że to Brat w stanie poranno euforycznym, przez cztery godziny śmiga w tą i z powrotem po rodzicach, na mamę rzuca się radośnie i w brzuch głowę chowa. Wypluwając przy tym w tempie ekspresowych słowo: tiko, tiko, tiko. Ważne to słowo, cokolwiek oznacza. Tygodnie pracowite są bardzo. Dużo słów dociera do wnętrza, rozważań, analiz i kreacji. Weekendy na pozór spokojniejsze, od środka mogą wydawać się światem niespokojnym. Jakieś bujanki, objadanki, chlupot basenowej wody i gonitwa za psem, który aktualnie pożera skarpety Brata, który to z kolei w rozpacz wpadł, gdyż Członek Rodziny postanowił umieścić go w statku misce nie przewidując przy tym sił przeciążenia. W tym właśnie momencie stwierdziłam: komedia i cyrk na kółkach prawdziwy! Ale wesoły to cyrk i mam nadzieję, że szczęśliwe będzie Ich życie.
Fot. Evelio
sobota, 30 czerwca 2012
"projekt człowiek"
Odkąd mamy Mifka, nadziwić nie możemy się cudowi architektury ludzkiej. Często siedzimy My konstruktorzy na kanapie, patrzymy na niego i z niedowierzaniem stwierdzamy: to niemożliwe, że On taki fantastyczny z nas powstał. Przecież jeszcze jakiś czas temu nie było go wcale, a teraz "biegraczkuje", dotyka, pokazuje, za nos chwyta, język na zawołanie wyciąga, lampą bujnie, spyta "co to?" po raz setny, na tatę mama woła, na mamę tata pokazuje, przybije piątkę, pa pa pomacha, gdy ktoś już za drzwiami zniknie, sudocrem zje i we włosy sobie z upodobaniem wetrze, buziaki rozda i przytulasy, gdy na schody nie pozwolimy mu wejść w histerię wpadnie, gdy to nie działa, teatralnie kaszleć i dusić się zaczyna, gdy to niestety również nie przynosi efektu, udaje, że już zapomniał o krzywdzie, by zaraz ponowić próbę. I dziwimy się każdego dnia coraz bardziej, że on cały i każda jego część, każda komórka z osobna powstała rozpoczynając swoją życiową przygodę w moim brzuchu. Gdy już jeden taki Cud doświadczyło się w życiu, drugi doświadcza się z większą świadomością tworzenia.
Evelio: obejrzymy jakiś film?
Kris: możemy obejrzeć, ale i tak zaśniesz po pięciu minutach.
Evelio: nie zasnę!
Kris: zaśniesz. Jesteś teraz na etapie ciągłego spania.
Evelio: nie można się temu dziwić, przecież ja obecnie BUDUJĘ CZŁOWIEKA!
piątek, 8 czerwca 2012
co dzieje się gdy...
Co dzieje się, gdy Mama roczniaka patrzy z bijącym sercem na test ciążowy, który trzyma w dłoni?
W jej głowie dzieje się bardzo wiele. Myśli galopują niczym dzikie konie po przepastnych pastwiskach. Nie wiadomo, która bardziej dominuje. Czy radość ze wspaniałej wiadomości, czy zdziwienie: "ale jak to? to znaczy JAK to wiem, ale tak szybko i już i po prostu?", czy może wielka obawa o to, czy sobie poradzimy. Jednak wiadomo! Pierwsza myśl? "Jak rozwiążę problem wózkowy? Kubuś będzie miał wtedy rok i osiem miesięcy, nam potrzebna będzie gondola, a on będzie jeździł jeszcze w spacerówce". Trywialna była to myśl, jak trywialny problem. Gdyż innych problemów w tej kwestii obecnie brak. Myśli uczesane, uporządkowane, spokój powrócił, cieszymy się, planujemy, pracujemy i jesteśmy co nie co wyluzowani.
środa, 18 kwietnia 2012
dzielę się
Od pewnego czasu JJ celebruje kolejny etap obchodzenia się z przedmiotami i pokarmami. Po fazie: wszystkiego dotknąć muszę, wyślinić również i wymemłać, nastąpiła procedura: wszystkiego dotknąć muszę, wyślinić również, wymemłać i dać do ślinienia i memłania rodzicom. Wzruszający jest to widok. Skrupulatnie paluszkami małymi wkłada do buzi np. chrupka, obślinia, próbuje, a później podaje do moich ust, abym również mogła spróbować. Tak jest praktycznie ze wszystkim. Tylko śmieciami z ziemi dzielić się nie chce, ale z tym problemu nie ma, gdyż po podłożeniu mu dłoni pod brodę i haśle: "wypluj", wszystko wypluwa automatycznie. Tak więc każdego dnia towarzyszy nam wszystkim podziałka. Dzieleniu podlega poranna kaszka, tulenie do zabawek, bo gdy Kubuś utuli misia, utulić musimy i my, ryż z obiadu, obśliniona i totalnie przerzuta buła, a także piana z wanny i gumowe zabawki. Ostatnio, gdy Kris leżał z JJ w łóżku i po swojemu droczył się z nim zabierając mu Misiaczka Przytulaczka, Syn już nie wyszarpywał Tacie maskotki a logicznie podał smoka i utulił do snu.
niedziela, 15 kwietnia 2012
PIERWSZY ROK
Kochany Mifku!
Jesteś Naszym Całym Światem,
Naszą Kropką nad Ż w słowie ŻYCIE,
SPÓJNIKIEM łączącym nasze dłonie,
WIELOKROPKIEM każdego dnia!
KOCHAMY CIĘ miłością, której nie opisują języki ŚWIATA.
MAMA i TATA
Jesteś Naszym Całym Światem,
Naszą Kropką nad Ż w słowie ŻYCIE,
SPÓJNIKIEM łączącym nasze dłonie,
WIELOKROPKIEM każdego dnia!
KOCHAMY CIĘ miłością, której nie opisują języki ŚWIATA.
MAMA i TATA
piątek, 6 kwietnia 2012
powodzenia Mamo!
Od tygodnia, o godzinie szóstej, zaczynam rytuał przygotowawczy do pracy. Gdy JJ śpi z Krisem lub dosłownie wchodzi mu na głowę, piję kawę rozpuszczalną z mlekiem, szykuję outdoorowe kanapki, dla niani wyjmuję: śliniak do kaszki, śliniak do obiadu, pieluchę tetrową, butelko-kubas z wodą, kaszkę śniadaniową i owoce do dodania, butelkę zalaną wodą zimną przegotowaną do 140 ml kreski, słoik obiadowy, miseczkę, łyżkę metalową do nasypania kaszki oraz łyżeczkę metalową małą, gdyż z takiej już Syn sprawnie je. Biorę prysznic, robię starannie makijaż: podkład, delikatny cień, puder, tusz do rzęs. Nakładam perfumy oraz ubranie przygotowane wieczorem dnia poprzedniego. Obudzonego w między czasie Kubusia przewijam. Całuję na pożegnanie: "pa pa Mifku! Mama idzie do pracy. Wrócę po południu". Po wyjściu na pustą ulicę, biorę głęboki oddech, uśmiecham się spokojna i spełniona. Dopiero w pracy, gdzieś na palcu dłoni, zauważam drobny kawałek zaschniętej dziecięcej porannej kupy...GOOD LUCK dla Mamy od Syna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




